Misja 3 - Ostateczne starcie
Siły własne:
Hotel (4. Kompania), wchodząca w skład głównych sił natarcia.
Zadanie:
Zająć po kolei punkty PV, PT, PG.
Przebieg zadania:
Zostaliśmy wyładowani ze śmigłowców na punkcie DE. Zgodnie z rozkazem dowódcy głównych sił, rozwinęliśmy się w linię na prawo od drogi. Po naszej prawej była już tylko Delta (ASOT). Powoli ruszyliśmy na przód spodziewając się licznych zasadzek, dobrze ukrytych snajperów i innych umilających natarcie atrakcji przygotowanych dla nas przez stronę niebieskich.
Opór zastaliśmy dopiero w okolicy punktu PT, gdzie sprytnie ukryci w rowach i za umocnieniami przeciwnicy upuścili nam trochę krwi. Na szczęście szybka interwencja medyka postawiła rannych na nogi i mogliśmy dalej brnąć w wyznaczonym kierunku. Wróg cofał się, my kroczyliśmy powoli na przód. Nasze oddziały dystrakcyjne, mające za zadanie atak na flance i odciągnięcie przeciwnika, nie znalazły sił nieprzyjaciela, więc dołączyły się po chwili do nas. Niestety kulała trochę komunikacja między dowódcami poszczególnych drużyn, w wyniku czego trzech naszych operatorów oberwało w wyniku friendly fire, z czego jeden niestety skutecznie. W efekcie dotarliśmy do punktu PG, obstawiliśmy skrzyżowanie podwójnym pierścieniem obrony i wypuszczając zwiady i pogonie kąsaliśmy nieprzyjaciela.
Misję można było wykonać lepiej, choć de facto, zdobyliśmy wszystko co mieliśmy zdobyć nie ponosząc makabrycznych strat. Na pewno dało by się lepiej skomunikować poszczególne drużyny i uniknąć friendly fire. Można też było szybciej i sprawniej wyruszyć, dając nieprzyjacielowi mniej czasu na przygotowanie punktów oporu. Zdając sobie jednak sprawę z trudności dowodzenia tak dużą gromadą ludzi, z tak wielu, nie znających się i nie operujących razem drużyn, uważam że i tak było dobrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz